Kiedy wspominam tamten czas, dni w których tworzył się Klub Stu i zastanawiam się jak doszło do realizacji naszej idei - sam nie mogę uwierzyć, że udało nam się to wszystko.
Kiedy to się zaczęło? Początek grudnia, późnym wieczorem zadzwonił telefon. Adam- pomyślałem, jak zwykle zawsze zapracowany, coś sobie przypomniał. Po kilkunastu sekundach już wiedziałem o co mu chodzi - " wiesz, trzeba pomóc klubowi, zorganizuj jakieś spotkanie, kilka osób, które mogłyby pomóc"
Przyznaję, że wtedy nie bardzo miałem ochotę o czymkolwiek myśleć, a co dopiero o jakimś spotkaniu. Adam jednak nie dawał za wygraną i nie pozwalał zakończyć rozmowy. Wyczuwając że musi się streszczać w sposób arcy-zawodowy powiedział :
"Wyobraź sobie, my czasem gramy na boisku Beskidu. Jest tam taki Mirek Kmieć - facet z Chrzanowa, grający trener. Zupełny wariat w tym co robi" i tu - wymienia, "że obcy, że dojeżdża, że mu się chce tyle robić dla klubu i całego Andrychowa"
Wtedy - uświadomiłem sobie, że jeżeli ludzie mieszkający poza Andrychowem robią tak wiele dla naszego miasta, to trochę wstyd, że ja niewiele pomagam i jestem zbyt mało zaangażowany w sprawy miasta w którym mieszkam. Zgodziłem się pomóc.
Na pierwsze spotkanie zaprosiłem kilka osób, byli to :
Na zebraniu zapoznaliśmy się z bieżącymi problemami klubu. Domyślaliśmy się, że głównie chodziło o brak pieniędzy na dalsze jego funkcjonowanie. Ponieważ nikt nie był zainteresowany doraźną pomocą, należało działać natychmiast, zwłaszcza, że możliwości i czas poprzedniego prezesa, dawno wygasł.
Tyle tylko, że chcieć nie zawsze znaczy móc. Ustalenia były jasne. Najpierw należało znaleźć osobę, która będzie mogła poprowadzić klub jako jego Prezes. Tu zaczęły się schody. Postanowiliśmy dokładnie przeanalizować wszystkie dostępne informacje i za tydzień spotkać się ponownie.
Tak też sie stało. W swojej restauracji "Podkowa" ugościł nas p. Grzegorz Policha. Zaczęła się prawdziwa burza mózgów, wymiana przemyśleń. Jeśli się nie mylę - trener Mirosław Kmieć zaproponował, że możnaby spróbować utworzyć Klub Stu, który chociaż częściowo pomógłby finansować klub sportowy. Podobne inicjatywy były już organizowane nie tylko w Polsce, ale i w Europie i całkiem nieźle się sprawdziły.
Idea Klubu Stu wspierającego działalność klubów sportowych rozwinęła się na przełomie XIX i XX wieku. W 1899 r. założono klub FC Barcelona, wokół którego w zawrotnym tempie zaczęli gromadzić się sympatycy futbolu, chcący aktywnie wspierać zespół. We wrześniu bieżącego roku liczba członków FC Barcelona (czyli tak zwanych "socios") osiągnęła 170 000 osób. Co ciekawe, 17% socios pochodzi spoza Hiszpanii. W FC Barcelona członkostwo wiąże się z szeregiem przywilejów, między innymi: prawem brania udziału w Zgromadzeniu Ogólnym oraz czynnym i biernym prawem wyborczym w wyborach do zarządu klubu. Warto jednak zaznaczyć, że to nie FC Barcelona ma największą liczbę członków. Większą o ok. 1000 liczbą socios może się pochwalić Benfica Lizbona. Na trzecim miejscu plasuje się Manchester United, który zrzesza ok. 151 000 osób.
W Polsce najlepiej rozwiniętym i najprężniej działającym klubem stu może pochwalić się Cracovia. W 2001 roku grupa aktywnych biznesmenów założyła stowarzyszenie pod nazwą "Grupa 100", którego celem było uratowanie przed sportową i organizacyjną degradacją trzecioligową wówczas Cracovię. Założyciel Grupy 100, która w tamtym okresie liczyła ok. 60 członków, szybko zyskał przychylność środowiska i po kilkunastu miesiącach został prezesem klubu MKS Cracovia. Klubu, który pewnym krokiem zmierzał z powrotem do ekstraklasy, znalazł strategicznego sponsora i rozpoczął efektywną, profesjonalną działalność. Mniejsze kluby stu powstawały również w innych miastach: Sosnowcu, Tychach, Czechowicach-Dziedzicach i wielu innych.
Wszyscy przychylnie nastawili się do tej propozycji, jednak najistotniejsza sprawa nadal pozostawała bez rozwiązania - brak nowego prezesa i ludzi do Zarządu.
Kolejny raz postanowiliśmy dać sobie tydzień na przemyślenia.
Gdyby ktoś wcześniej powiedział mi, że będę działał społecznie - pewnie bym go wyśmiał. Tak jak wyśmiał mnie Fryderyk Walaszek, kiedy powiedziałem mu, że mam kandydata na Prezesa - najlepszego jaki może być.
Nie zdążyłem nawet przedstawić mu swoich argumentów dla poparcia jego kandydatury, gdy Fryderyk wybuchnął gromkim śmiechem, słysząc, że chodzi właśnie o niego. Ponieważ nie chciałem usłyszeć odmowy, poprosiłem, żeby o tym pomyślał i zaproponowałem ponowne spotkanie za parę dni.
Podczas kolejnego spotkania okazało się, że nikt dalej nie miał propozycji na skład Zarządu i osobę Prezesa, więc przedstawiłem kandydaturę Fryderyka Walaszka. Wszyscy z nas dobrze znali Fryderyka jako koniarza i dobrego organizatora, ale niewielu wiedziało że jest zapalonym kibicem Wisły Kraków i znawcą piłki. Po długim namyśle w końcu Fryderyk wyraził zgodę, pod warunkiem że Adam Wiklik, Mieczysław Studniarz, Mirek Kmieć i ja wejdziemy do Zarządu.
No cóż, trudno było odmówić.
Powołano Zarząd AKS BESKID w składzie :
Po omówieniu co należy zrobić i obliczeniu jakie musi być zaangażowanie finansowe było pewne, że bez sponsora na którego nie mogliśmy liczyć nie uda nam się pozyskać środków na utrzymanie klubu sportowego.
Wówczas powróciliśmy do pomysłu utworzenia Klubu Stu
Powołano Zarząd Klubu Stu
- Prezes Piotr Mazgaj
- Vice Prezes Mieczysław Studniarz
Wymyśliłem że jeżeli jest nas dziesięciu to wystarczy, gdy każdy z nas zaprosi do klubu pięciu swoich znajomych. Kiedy będzie nas już pięćdziesięciu - to wystarczy, by każda z 50. osób zaprosiła kolejną - tylko jedna osobę. W ten sposób będzie nas 100!
Plan był prosty ... ale tylko w teorii, ponieważ pozyskiwanie nowych członków pochłaniało nam bardzo dużo czasu. Każdy z nas prowadzi przecież jakiś własny biznes, który również wymaga czasu i uwagi.
Wówczas pomyślałem, że musimy pozyskać szczególnych członków Klubu Stu - Członków honorowych - sól ziemi Andrychowskiej z których mieszkańcy są dumni i którzy swoją postawą i nazwiskiem mogą przyciągnąć do naszego klubu nowe osoby.
Idealnymi kandydatami byli J.E. Ks. Kardynał Stanisław Ryłko, wyśmienity aktor Jan Peszek i wybitny kardiolog Lech Poloński.
Na pierwsze spotkanie umówił sie z nami Lech Poloński. Spotkanie odbyło się w domu mec. Wiklika i po długiej sympatycznej rozmowie Profesor wyraził zgodę. Gdy zadzwoniłem do Jana Peszka i przedstawiłem mu telefonicznie naszą ideę, już po paru minutach rozmowy wyraził chęć przystąpienia do klubu.
Największy problem mieliśmy z dotarciem do Ks. Kardynała. Nie dawaliśmy jednak za wygraną i przy okazji jego odwiedzin w Andrychowie - Fryderykowi Walaszkowi udało się dotrzeć do Ks. Kardynała i otrzymać od niego pozytywną odpowiedź.
Myślę że wszystkim spodobała się idea, która przyświecała nam w momencie tworzenia Klubu Stu - idea propagująca i rozwijająca w młodzieży sportowego ducha, szkolenie i rozwój młodych andrychowian przez udostępnieniu im możliwości trenowania i wychowania w duchu sportowym.
Teraz po prawie roku mogę powiedzieć że naszą ideę "kupili" nie tylko ludzie z Andrychowa, ale również z Bielska, Warszawy, Krakowa, Limanowej, Oświęcimia a ostatnio nawet z Chicago.
Wiem że są to ludzie, którzy niejednokrotnie nie są sympatykami futbolu, ale są wielkimi sympatykami miasta Andrychowa, a przede wszystkim wspaniałej idei jaka towarzyszyła nam od pierwszych chwil działalności Klubu Stu.
Koniecznie muszę teraz wspomnieć o naszym setnym honorowym członku! którym jest Tomasz Adamek. Miejsce to zarezerwowane było dla wyjątkowej osoby. Bardzo się ucieszyłem, gdy Fryderyk Walaszek zadzwonił do mnie i potwierdził spotkanie w ośrodku wypoczynkowym Kocierz z mistrzem boksu Tomaszem Adamkiem.
Po przedstawieniu mu idei klubu, nie musieliśmy długo czekać na odpowiedź. Tomasz Adamek powiedział, że jako sąsiad zza miedzy bardzo się cieszy, że będzie mógł pomóc, chociaż w związku z jego wyjazdem do USA kontakt z nim będzie ograniczony. Mimo to - zawsze chętnie w miarę możliwości będzie służył nam pomocą.
Czasem, gdy jestem na stadionie i obserwuję trening młodzieży wspominam chwile, gdy jako młody chłopak grałem w Beskidzie i marzyłem, by zagrać kiedyś prawdziwy mecz w pierwszej drużynie. Myślę sobie wtedy, że nie zmarnowaliśmy czasu, energii i pieniędzy tworząc i przystępując do Klubu Stu.
Młodzież trenująca obecnie w klubie AKS Beskid może teraz nie tylko marzyć tak jak my kiedyś, ale dzięki nam wszystkim - członkom Klubu Stu - spełniać swoje marzenia.
Piotr Mazgaj